wtorek, 8 maja 2018

Pierwszy dzien w Russowie [Natalia]

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy z samego rana, kiedy to komunikacją miejską pędziliśmy do Russowa. Na miejscu pomocną dłoń wyciągnęła do nas Pani wicedyrektor zespołu przedszkolnoszkolnego. Udzieliła nam entuzjastycznego wywiadu, a następnie pomogła w znalezieniu kompetentnych osób, które udzieliłyby odpowiedzi na pytania zawarte w ankietach. Udało nam się zebrać opinie zarówno od osób, którym w metryczce nie wyskoczyła jeszcze dwójka z przodu, jak i od starszych informatorów. Dzięki temu jesteśmy w posiadaniu zróżnicowanych poglądów na temat dziedzictwa kulturowego znajdującego się na Russowie co sprawia, że nasze badania mogą pomóc w lepszym dotarciu do potrzeb wszystkich mieszkańców. Zadowoleni i dumni z siebie wróciliśmy autobusem do naszej Baby Hostel. Napełniliśmy żołądki, odpoczęliśmy i z werwą ruszyliśmy na spotkanie, aby pochwalić się efektami naszej pracy na cowieczornym spotkaniu.
 
 Szkoła w Russowie, fot. Natalia Ostaszewska

poniedziałek, 7 maja 2018

Na Zawodziu [Kacper]

Po zwiedzeniu Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej grupa udała się na swoje pierwsze badania terenowe do dzielnicy Zawodzie, będącej kiedyś osobnym, należącym do rodziny szlacheckiej Koryckich miastem. Po dotarciu grupa usiadła przed Rezerwatem Archeologicznym, by podzielić się refleksjami oraz wrażeniami z muzeum oraz zastanowić się nad działaniami w następnych dniach pobytu w Kaliszu. Gdy dyskusja dobiegła końca, grupa podzieliła się na 2 podgrupy, które udały się w 2 przeciwległe strony Zawodzia. Prowadzenie ankiet trwało od godziny 16 do 18.30, podczas którego studenci starali się dowiedzieć od mieszkańców jak najwięcej o Zawodziu. Ankieta podzielona była na 6 pytań: 3 najbardziej charakterystyczne miejsca w Zawodziu, największy atut Zawodzia, jego największy mankament, czy mieszkańcy kiedykolwiek byli w Rezerwacie Archeologicznym - a także, jeśli byli, co najbardziej spodobało im się w samym rezerwacie, a jeśli odpowiedź była przecząca, dlaczego nigdy nie byli w Rezerwacie. Następne pytanie wiąże się z poprzednim i dotyczy uczestnictwa w wydarzeniach/imprezach organizowanych przez Rezerwat. Pierwszy dzień przeprowadzania ankiet był owocny, z 70 ankiet studentom udało się zrealizować 47, mimo faktu, że duża część osób nie była chętna do przeprowadzenia ankiety lub była zajęta innymi czynnościami nie pozwalającymi skupić się na przeprowadzaniu ankiet. Po minięciu określonego czasu nastąpił powrót do miejsca zamieszkania by podsumować dzisiejszy dzień włącznie z okolicznościami przeprowadzania ankiet. Grupa rozmawiała na temat przeprowadzonych wywiadów, co spotkało ich podczas przeprowadzania ankiet, na jakie trudności napotkali oraz jak wyglądał sam przebieg rozmowy. Pod koniec spotkania, grupa rozmawiała na temat organizacji wyjazdu do Russowa w ramach przeprowadzenia kolejnych wywiadów a także kontaktu z osobami, z którymi będą przeprowadzane wywiady. Na zakończenie, podobnie jak w dniu wczorajszym, studenci spisali anonimowo złote myśli z dzisiejszego dnia i wrzucili do specjalnego naczynia. Po tej czynności, spotkanie dobiegło końca. 
 Święty Wojciech czuwa, fot. Kacper Duszak

 Zza mura, fot. Anna Weronika Brzezińska

Chałupa, fot. Anna Weronika Brzezińska

Muzeum o Kaliszu i dla Kalisza [Zuzanna]

Spod hostelu „Baba” wyruszyliśmy w kierunku siedziby głównej Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej przed 10 rano. Na miejscu powitała nas Pani Dyrektor Sylwia Kucharska, która pokazała nam MOZK od góry do dołu (dosłownie!) – mieliśmy więc dostęp do miejsc niedostępnych dla „zwykłych” zwiedzających.
Ok. godz. 11.30 udaliśmy się na krótką przerwę, jednak większość z nas, zamiast na wypicie kawy, wykorzystała ją na skontaktowanie się z informatorami. Pół godziny później przeszliśmy do końcowej części naszej wizyty, w czasie której pani Dyrektor opowiadała przed jakimi wyzwaniami musi stanąć osoba odpowiedzialna za tak istotny element kultury jakim jest muzeum.
Spotkanie zakończyło się ok. godz. 13, a dwie godziny później wyruszyliśmy do Kalisza Zawodzia, by tam sprawdzić się w roli etnologów „ankieterów” (co okazało się bardziej emocjonujące niż bym sobie tego życzyła). Zwieńczeniem naszego pierwszego dnia na Zawodziu było natomiast spotkanie podsumowujące dzisiejsze wysiłki.
Podróż po muzeum nie była jednak tylko zwykłym „pochłanianiem” informacji, ale jedynie podstawą do głębszych refleksji na temat pracy muzealnej, którymi dzialiśmy się wspólnie w czasie spotkania z Panią Dyrektor.
Eksponaty umieszczone na wystawach nie były opisane lub przedstawione w zachęcający sposób – były za to świetnym przykładem tego, czym charakteryzowało się i na czym polegało muzealnictwo lat 80, co pani Dyrektor określiła jako „Muzeum muzealnictwa”. W czasie spotkania dowiedzieliśmy się także o tym jak w praktyce wygląda ochrona zbiorów, inwentaryzacja, oznakowanie zbiorów, czym tak naprawdę kryje się pod pojęciem majątku muzeum.
Digitalizacja muzeum : http://muzeawielkopolski.pl/muzeum/3/kolekcje/
 
 Bardzo ładny wianek

 Damulka warta grzechu

 Hol muzealny

 MOZK łamie stereotypy - idzie nowe!

 Wejście do muzeum
 
Wszystkie zdjęcia - Zuzanna Pilarz

Witaj Calisia! [Marcin]

Nasza wyprawa do Kalisza rozpoczęła się na Dworcu Głównym w Poznaniu. W zasadzie przygotowywaliśmy się do pierwszego wyjazdu w teren już od pierwszych dni spędzonych na naszej uczelni. Dnie spędzone na wykładach, ćwiczeniach a przede wszystkim lektura poświęcona zagadnieniom etnologicznym, przygotowała nas na pierwsze doświadczenia terenowe w nadchodzącym tygodniu. Stres przełamaliśmy tańcem i rozmowami w gronie naszej terenowej grupy badawczej. Wszyscy czujemy się zmobilizowani do zadań, które nas czekają a przede wszystkim odkrywamy wartości, takie jak przyjaźń i wsparcie.
Podróż miała trwać ok. 2 godz. jednak przez opóźnienia na miejsce dotarliśmy na pół godz. przed zebraniem organizacyjnym. Miejsce zakwaterowania „Baba Hostel”. Klimatyczna okolica, z okna widok na Prosnę i piękne kamieniczki.
Spotkanie organizacyjne przebiegło w bardzo miłej atmosferze przy wspaniałym cieście drożdżowym. Przydzielone każdemu zostały osoby, z którymi mamy przeprowadzić wywiady, dostaliśmy zestawy ankiet oraz zadania na każdy kolejny dzień.
Chwila na odświeżenie, kolacja, chwila na odpoczynek i przygotowanie sobie pokoików; i nadszedł czas by przy okazji spacerku odebrać z dworca ostatnią członkinię naszej grupy.
JESTEŚMY JUŻ WSZYSCY !!! CAŁA NAPRZÓD!!! 
 
 Baba Hostel, fot. A. W. Brzezińska

Widoczek, Baba Hostel, fot. A. W. Brzezińska

niedziela, 6 maja 2018

Podróż do najstarszego miasta w Polsce [Dominika]

Jest niedziela, szósty dzień majówki, która powoli dobiega końca. Trzeba wstać i zebrać się, wśród ogólnego rozprężenia spowodowanego długim weekendem. Pakowanie, kompletowanie sprzętu, drukowanie biletów i już biegiem na autobus.
Do Kalisza jedziemy rozproszeni, w dwóch grupach. Pociąg intercity mimo dużego oblężenia wycieczkowiczów sunie płynnie i cicho. Pomimo krótkiej chwili konsternacji, we dwie z Zuzą, odnajdujemy przystanek autobusowy, docierając do naszego miejsca zakwaterowania „Baba Hostel” – przytulnego, mieszczącego się w starej kamienicy zadbanego, pomalowanego na biało hostelu, gdzie już z daleka zauważamy doktor Brzezińską. Tam, po krótkiej chwili dociera do nas reszta grupy studentów i studentek.
Następuje zakwaterowanie i zakupy, po których przystępujemy do pierwszego w Kaliszu spotkania organizacyjnego, przegryzanego pyszną drożdżówką z wiśniami. Wszystko staje się bardzo realne i uświadamiamy sobie, że naprawdę zaczyna się nasza przygoda! Pierwsze badania antropologiczne w naszej jakże krótkiej jeszcze karierze.
Nie ma już odwrotu, jest tylko parcie naprzód! Damy radę, jak nie my to kto?! 
 
Fot. Dominika Krzyżańska


niedziela, 29 kwietnia 2018

Lęk przed wyjazdem [Paulina]

Nim wskoczymy do wody warto się ochłodzić. Ochłonąć i okrzepnąć. Całe szczęście, że właśnie tuż przed samym wyjazdem na pierwsze badania terenowe mamy majówkę. Przez ten wolny czas zastanawiam się jak przygotować się na prowadzone rozmowy. Czym właściwie jest dla mnie wywiad etnograficzny? Jak rozmawiać z mieszkańcami? A przede wszystkim – jak być w pełni obecnym, odczuwać nieustannie. Nieustannie poza samym sobą. Jak gadać, ale jednak słuchać przede wszystkim? Zastanawiam się czy jest to klarowne. Dokucza mi obawa przed otwartymi wywiadami, które sami umówimy.
Czas pozostawić swoje niewiadome, gdzieś z dala.
Wciąż muszę zaopatrzyć się w bilet i spakować. Niby coś oczywistego, ale jednak nasz wyjazd wymaga pewnych przygotowań. Od początku semestru przygotowujemy się do rozmów, ale również do uwieczniania (świadomego uwieczniania) otaczającej nas rzeczywistości za pomocą oka czy aparatu, ale też dźwięków, zapachów.
Pomimo obaw wyczekuję wyjazdu niecierpliwie, już czas odejść od biurka i poczuć etnografię. 

 Zdjęcie metaforyczne, fot. Paulina Łaszewska


wtorek, 3 kwietnia 2018

Chłonąc pomiędzy [Paulina]

Mamy za sobą kolejny wyjazd tym razem do Gdyni (29.03.2018), i właśnie on stał się naszym debiutancko-obserwacyjnym popisem. Zostaliśmy wypuszczeni z rąk naszych wykładowczyń na falę muzeum migracyjnego, które mieściło się dokładnie tam, gdzie niegdyś dworzec morski. Z notesami w dłoniach wpierw wybiegliśmy na taras, by poczuć trochę orzeźwiającej bryzy. Nagrywałam, notowałam, ale przede wszystkim starałam się chłonąć wszystko co widzę, czuję i słyszę. Przesiąknąć do suchej nitki. Muzeum zapewniało przewrotnie połączenie wrażeń, dla mnie ewidentnie zgubne. Zmienne światła, zapachy a nawet temperatura, zmienna struktura powierzchni przyprawiała mnie o zawrót głowy. A przecież jeszcze powinnam być "tutaj" obecna, świadoma siebie, ale też uwikłana w przestrzeń i sytuację. Trochę tak jakby doznać rozdwojenia jaźni, ale w miły sposób.
Spotykamy nielicznych zwiedzających, brak mi odwagi by się odezwać, jestem zawiedziona. Pusta przestrzeń muzeum, ciemności, ale i jasności wydają się być nieraz ciche i intymne, skore do wspomnień. Tak jakbyśmy po prostu musieli się wsłuchać w to co nam powiedzą, wyszepczą tylko dla nas. Przy czym te uczucia zostają ze mną tylko przez krótką chwilę, ponieważ lada moment uderzy we mnie fala potwornie intensywnych dźwięków i kolorów. Zburzy spokój i ciszę, i znów odbierze mi zmysły, napełni chaosem. Czy udało mi się podjąć zadania i stać się badaczem, jak i uczestnikiem? Ciężko powiedzieć. Natomiast niesamowicie czułam się w roli „chłonącej gąbki”, niczym dziecko, które uczy się czegoś po raz pierwszy. I chyba tak właśnie jest z tą etnologią, dzięki niej uczymy się na nowo patrzeć na świat. 
 Fot. E. Tracz
Fot. A. W. Brzezińska